Kiedy zdarza mi się umówić na sesję z kimś, kogo wcześniej nie widziałam na oczy – jest nieco trudniej, przyznaję. Nie technicznie, ale mentalnie. Z powodu narastającego niepokoju, że sobie nie poradzę. Dlatego zawsze przed taką sesją modlę się, żeby modelka okazała się chociaż bardzo przeciętnie ładna 😉 I jakoś tak mi się składa, że jeszcze się nie zdarzyło, aby moja prośba nie została wysłuchana 😉

Ale do rzeczy.

Stałam właśnie w oknie apartamentu, w którym miałyśmy robić zdjęcia, w trybie modlitwy i oczekiwania, kiedy niemal bezpośrednio pod oknem zaparkowało auto. I wysiadła z niego ONA. Serce zabiło mi szybciej i mocniej. Anna nie była ładna. Ona była olśniewająca! Takim dojrzałym pięknem, którego nie sposób ukryć za rozciągniętym swetrem i zwykłymi jeansami. Którego nie ukryją ani gęste włosy opadające na twarz, ani duże słoneczne okulary. Nie przykryje go ani makijaż ani nie zagłuszą słowa skromności.

Kiedy weszła do pokoju roztoczyła w nim blask.

Nagle poczułam się taka… przeciętna i nieatrakcyjna. Jakież więc było moje zdziwienie, kiedy po przywitaniu, pierwsze słowa, które padły z jej ust to lament w stylu: „nieee….. ja nie wiem po co to wszystko! Ja się przecież zupełnie do tego nie nadaję!”. Zdębiałam. Wiedziałam, że dostała tę sesję w prezencie urodzinowym. Ale nie przyszło mi do głowy, że aż tak się prezent nie udał 😉 Poza tym… Jakie „nie nadaję się!”??? Toż jeśli ona się nie nadaje, to już chyba nikt się nie nadaje! 😀

Zastanawiałam się, czy rzucić to wszystko, czy chociaż spróbować ją przekonać, że jest totalnie inaczej, niż myśli.

Co zrobiłam? Jak myślicie?

Oczywiście, że spróbowałam.

Na początku trochę się przestraszyłam, że z takim nastawieniem te zdjęcia po prostu nie wyjdą. Nie z powodu wyglądu modelki, ale właśnie z powodu niewłaściwego podejścia do sprawy. Jeżeli kobieta na SESJI KOBIECEJ jest zestresowana, to zdjęcia nie idą 😀 A gdy idą i tak widać na nich stres: zaciśniętą szczękę, ściągnięte usta, napięcie na twarzy i ramionach. Czyli ciągle jednak nie idą 😉 Dlatego, gdy przed sesją piszę do swoich Modelek maila o tym jak dobrze przygotować się do sesji zdjęciowej w ostatnim punkcie piszę: „PRZEDE WSZYSTKIM jednak zabierz ze sobą duuuuuuuużo dobrego humoru 🙂 Myśl o tym, że czeka Cię wspaniała przygoda a nie dopust Boży ;)” Oczywiście żadna mnie nie słucha i 99% procent z nich na początku strasznie się stresuje. Mam jednak taki Boży dar, że jakoś udaje mi się ten stres przegonić (przegadać 😉 ) i ostatecznie sesja zamienia się w dobrą zabawę.

Z Anną też tak się udało. A zdjęcia z tej sesji wyszły zachwycające! Z prostego powodu, że Modelka na nich jest totalnie ZACHWYCAJĄCA! Z resztą – popatrzcie sobie sami 🙂

Prawda jest taka,

że napisałam ten tekst o jednej konkretnej sesji. Ale mogłabym napisać go o prawie każdej swojej sesji. Wybrałam tę, bo jest jeszcze w miarę świeża i na pewno bardzo dosadna. W innych takich historyjkach zmieniałyby się imiona (chociaż to tutaj i tak nie jest prawdziwe 😛 ), zmieniałyby się okoliczności oraz słowa niepewności, wypowiadane przez modelki. Ale schemat jest zwykle ten sam. I na szczęście dla mnie kończy się zawsze zachwytem nad zdjęciami 😉

PS 

Oczywiście udanych zdjęć z sesji wyszło całe mnóstwo – na tych parę dostałam pozwolenie 😛 (żebyście przypadkiem nie mieli wątpliwości 😛 )