Kiedy słucham jakiegoś kawałka – słucham go jako całości, to znaczy warstwa tekstowa jest w pełni zintegrowaną częścią piosenki: nie tylko muza, nie tylko rytm, czy bit, nie tylko łatwo wychwytywanle znaczące słowa, jak „miłość”, „kocham”, „ślub” itp. Może to nie jest modny pogląd, ale w moim odczuciu treść również ma znaczenie 😉

I nic na to nie poradzę, że słucham tekstów uważnie. Mam tak od dziecka 😛 W dobie przedinternetowej – siadałam, odtwarzałam jakiś utwór z kasety milion razy, usiłując spisać słowa. Po polsku czasami wychodziły mi niezłe wygibasy, że o angielskim nawet nie wspomnę 😉 Najlepsza wtopa tego rodzaju (chociaż nie moja osobista, ale kogoś, kogo dobrze znam) to próba spisania ze słuchu piosenki „Perfect love”, gdzie słowa:

„He needs somebody to love
Sent from heaven above”

został spisany jako:

„He needs somebody to love
Sendrom having a bath” 😀 😀 😀

W każdym razie – nie poddawałam się. Może dzięki temu znam dzisiaj SETKI tekstów swoich ulubionych piosenek na pamięć, w całości. Serio 😛

Także tego…. Słucham uważnie, znam, rozumiem, gorąco polecam. A jeśli nie rozumiem – to sprawdzam. Niezłą wpadkę zaliczyłybyśmy z siostrą tworząc urodzinowy pokaz slajdów dla naszej mamy. Chciałyśmy dać jedną z jej ulubionych piosenek francuskich jako podkład pod zdjęcia. Wybrałyśmy „La Mamma” Charlesa Aznavoura. I dobrze, że coś nas tknęło i sprawdziłyśmy o czym tak naprawdę jest ten utwór, poza tym, że powtarza się tam nieustannie słowo „mama”. Kiedy przeczytałyśmy absolutnie przesmutny tekst o umierającej matce – zmieniłyśmy jednak nasz wybór na coś innego. Tym bardziej, że nasza mama zna francuski 😉

Dlatego samo to, że piosenka jest hiciorem, nie zawsze może usprawiedliwić umieszczenie jej na weselnej play-liście. Co mam na myśli? No dobra – już tłumaczę przez przykład 😉

  1. Kryzysowa narzeczona.

Jedno z największych weselnych nieporozumień. Jest to piosenka o dziewczynie, która postanowiła rzucić swojego chłopaka/kochanka i wybrała inne życie. Słyszałam interpretację o tym, że wybrała materialny dobrobyt. Ale nie szłabym aż tak daleko. Może nie zgodziła się po prostu na chlanie do rana i szlajanie się po norach. Ja tam ją rozumiem. Kawałek, mimo energicznego rytmu i brzmienia rodem z klasyki polskiego rocka, jest depresyjny i dosyć agresywny. Jako Panna Młoda nie chciałabym słuchać piosenki, która (być może) przywoływałaby wspomnienia o kimś innym, niż obecny obok mnie Pan Młody. Na miejscu Pana Młodego też bym nie chciała, żeby w dniu naszego wesela Panna Młoda rozmyślała sobie o kimś innym, niż ja.

  1. Rudy się żeni.

O matko! Serio?! Ja wiem, ja wiem. Wszyscy panowie podrzucają wtedy Pana Młodego do góry, ogólna radość, bo „Rudy/Krzysiek/Stefan/Jacek/Marek/Krystek/Janusz/wstaw_dowolne_imię_męskie się żeni”. Ale czy posłuchaliście kiedyś o czym śpiewa ten koleś? Pozwólcie, że zacytuję Wam parę wersów:

„Dziś zadzwonił do mnie kumpel i melduje, że Rudy się żeni.

Chociaż ja nie znam kobiety, która chciałaby z nim być.” – na miejscu Pana Młodego chyba bym się obraziła, gdyby jakiś kumpel – i to niby ten mój dobry kumpel – miał o mnie takie zdanie, ale w sumie… co kto lubi! 😉

„Ale ona go kocha i ona to zmieni.

Bo w tresera rękach nawet dziki tygrys jest smutny jak pies”.

Hm… To niby taki wiecie… żarcik, c’nie? 😀 Ale ja bym nie chciała być taką żoną, którą kumple mojego męża określaliby jako jego „stara”, która z super kozaka zmieniła faceta w psa pod pantoflem. Nie wiem, czy jakakolwiek kobieta chciałaby być tak postrzegana. To nie jest sympatyczne 😛 I kompletnie nie zasługuje na propagowanie takich treści na weselu 😉

  1. Windą do nieba.

Czyli piosenka, której Polacy przestają słuchać po słowach „już mi niosą suknię z welonem” 😉 Absolutnie number one jeśli chodzi o najsmutniejsze teksty prezentowane na imprezach. To naprawdę nie jest kawałek o tym, że już się zaczyna wesele i to super. To jest piosenka niespełnionej miłości. Bardzo z resztą dziwnej. O tym, że jakaś przesmutna i przenieszczęśliwa dziewczyna wychodzi za mąż za kogoś, kogo za bardzo nie chce. Za to marzy jej się jakiś koleś z telewizji. O ja! Skąd taki wniosek? Ano ze słów (cytuję!):

„Mój piękny Panie, ja go nie kocham – taka jest prawda”

I dalej:

„I tak odchodzę bez pożegnania, jakby znienacka

Ktoś między nami zatrzasnął drzwi…”.

Gdybym była typem trochę bardziej depresyjnym, niż jestem, to dostawałabym obniżonego nastroju za każdym razem, gdy ktoś mi włączy tę piosenkę (sama sobie dobrowolnie – nigdy w życiu!). Dlatego zadziwia mnie fakt puszczania jej lub śpiewania na weselu! :O

  1. Wolność (Boys).

Powiem szczerze: nie kumam! 😀 Bo o ile poprzednie kawałki nawiązują jakoś do ślubu, miłości, ożenku itp., to ten wprost zaprzecza samej idei ślubu, małżeństwa i rodziny.

Pomijam refren, który zna chyba każdy Polak:

„Niech żyje wolność,

Wolność i swoboda,

Niech żyje zabawa,

I dziewczyna młoda.”

To zwrotki są o tym, że kobieta chciała wychować porządnie swojego syna, ale jej nie wyszło i w związku z tym dziecko zostało jej odebrane i zamknięte w poprawczaku. I jeszcze ludzie się z niej śmieli. O mateńko! Mi się ryczeć chce, gdy to czytam. Rozpaczliwy tekst ukryty za kotarą discpolopowej rytmiki i tanecznej muzy. Nie macie tam czegoś weselszego? Ale takiego NAPRWDĘ weselszego?

  1. Jolka, Jolka pamiętasz…

Czyli kawałek, którego Polacy przestają słuchać po słowach „lato ze snów”. A ci, którzy są rodzicami małych dzieci, wychwytują jeszcze „dziecko spało za ścianą”;) Taki tam – wolniak na przytulanie. Kiedy dolatują do nas strzępy tekstu, to myślimy sobie „o jaaa….. jaka piękna romantyczna i wzniosła piosenka o miłości”. Zonk! To jest piosenka o płomiennym romansie kobiety, której mąż wyjechał zarobić kasę za granicę. A ona poszła w tango z kolesiem, z którym pije i ćpa. Nie wiem, co tam Wam się marzy, ale dla mnie to nie jest ideał miłości 😉

  1. Małgośka!

Czyli ponownie wspominamy dawne, minione miłości. I znowu rozgrzebujemy żal dziewczyny, która tym razem (dla odmiany) tuż przed ślubem ujrzała swojego ukochanego pod rękę z inna dziewczyną. I tytułowa Małgośka ma przestać po nim płakać, bo nie jest tego wart. Powiem Wam, że im dłużej analizuję te piosenki, tym czarniejszy obraz polskiej muzy mam przed oczami. Depresja, rozpacz, odrzucenie, obelgi. Mamy coś innego na osłodę?

  1. Byłaś dla mnie wszystkim.

Czyli ciut bardziej współczesny repertuar. Ale ciągle nieporozumienie 😉 Ogólnie spoko kawałek – niech mu tam. Ale może nie na wesele, co? Śpiewanie o lasce, która wydawała się być dla podmiotu lirycznego ideałem i w związku z tym była dla niego absolutnie wszystkim, ale teraz, już po rozstaniu ona jest dla niego niczym. Kurczaczki…. Zapodajcie tam coś lepszego na weselne danse.

  1. A teraz mała zaskoczka.

Jako ósmy proponuję na listę utworów zakazanych na weselu, wprowadzić kawałek „Niech mówią, że to nie jest miłość”. I wyjątkowo nie z powodu tekstu. Czy lubię tę piosenkę, czy nie, to w ogóle inna kwestia! Ale… czy próbowaliście do tego tańczyć? Świetnie się do niego klaszcze, nie przeczę! Ale tańczy? Od razu tłumaczę: jestem po kursach tańca towarzyskiego, 3 latach baletu i paru miesiącach baletu nowoczesnego i jazzu oraz milionie filmów o tańcu, w stylu „Step up” czy inny „Roztańczony buntownik” 😉 I gdy usiłuję wymyślić choreografię do tego kawałka – mam w głowie tylko ultra-baletowe figury. Nie wiem, czy podołałabym dzisiaj takiemu występowi. Nie wiem, czy podołałby ktokolwiek z gości. A na weselach słyszę ten utwór. I generalnie obserwuję schodzenie gości z parkietu.

A może ja źle myślę….? Może to taki celowy zabieg…? 😉

„Oj bo ty to taka sztywna jesteś, bawić się nie umiesz.” A właśnie, że umiem! 😛 Jak mam dobrą muzę, to bawię się najlepiej ze wszystkich. Niestety rzadko ją mam 😛 Ale wbrew powszechnym opiniom – byłam już na wielu weselach na których nie było ani powyższych kawałków, ani disco-polo. I serio imprezy udały się totalnie! Ledwie wytrzymywałam stojąc z aparatem a nóżka mi chodziła w rytmie nieustannie. Z ogarniętym zespołem/wodzirejem/dj-em jest to bez problemu do zrobienia. Jeśli ktoś potrzebuje namiarów – służę pomocą 😉

A może Wy macie jakieś piosenki, których puszczanie na weselu wywołuje w Waszych sercach bunt? Koniecznie dajcie znać – może z czasem napiszę część drugą tego posta, albo będę aktualizować ten wpis.

Albo napiszcie jakie piosenki uwielbiacie na weselach? Tylko bez disco-polo proszę. Jestem autentycznie uczulona 😉

Za przeczytanie tego posta do końca wręczam tajny kod, który jest rabatem w wysokości 5% na dowolny pakiet fotografii ślubnej 2020/2021. Ten kod to #weselnenieporozumienieminus5 * 😉

 

 

*Rabat nie sumuje się z innymi promocjami.