Gdybym miała odpowiedzieć jednym zdaniem, to brzmiałoby ono:

„Z radością i w zachwycie!”

Koniecznie z wykrzyknikiem na końcu 😉 Na szczęście: to moja strona i mój blog i nie muszę się ograniczać do jednego zdania. W związku z tym odpowiedź będzie nieco dłuższa 😉

Kawa zaparzona? Herbata już czeka?

Kiedy wstałam dzisiaj rano i wyjrzałam za okno doznałam czegoś, co nazywam „uniesieniem duszy” 🙂 A wiecie – kiedy dusza sama się unosi, to człowiekowi jakoś tak lżej, bo sam nie musi jej dźwigać. Światło było niesamowite. Słońce ledwie wynurzało się zza horyzontu, jak kot leniwie przeciągając się na koronach drzew. Odkąd to ujrzałam – nie mogłam się doczekać aż reszta domowników już sobie pójdzie do swoich zajęć a ja będę mogła pójść na spacer i porobić zdjęcia 😉 Tak po prostu: porobić zdjęcia, dla siebie, takie, jak lubię, o jakich marzę. Dla nikogo innego.

Nie zdarza mi się to za często. Najzwyczajniej w świecie nie mam czasu, w biegu między jednym zleceniem a drugim, między jedną pracą a drugą, między pracą a domem, między obowiązkiem a potrzebą odpoczynku. I nie to, że nie mam czasu się tym zachwycić (robię codziennie wiele kilometrów na piechotę – to pozwala mi nacieszyć się światem codziennie) ale tak rzadko mam czas, żeby wziąć aparat i chociaż spróbować zatrzymać to piękno, które roztacza się przed moimi oczami.

Na początek zachwyciło mnie drzewko.

Małe samotne drzewko pośrodku niczego (na serio NICZEGO). Ale niezwykłe światło, charakterystyczne dla lekkomroźnich zimowych poranków zamieniło je w czarodziejskie drzewko życia, pełne mocy światła, zdolne uleczyć trudne rany, którego owoce dają siłę i wytchnienie w drodze. Takie… drzewko barwy słońca.

               

Chwilę później trafiłam na złocienie tańczące menueta, zamrożone w niskim ukłonie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki złej czarownicy.

               

W innej sali taniec już skończony – panowie odprowadzili właśnie swoje partnerki na miejsce. W momencie, w którym czarownica wypowiedziała zamrażające zaklęcie, właśnie zrobiło się małe zamieszanie, bo każdy chciał już zatańczyć z inną partnerką i na skutek krwi wrzącej w żyłach panowie zderzali się ramionami, natychmiast kłaniając się sobie nawzajem ze słowami szczerych przeprosin.

Żałowałam, że nie jestem wyższa i nie mam dłuższych rąk, żeby móc uchwycić to morze złotosrebrzącego się sitowia. Chyba w ogóle nie było wiatru, bo tafla traw trwała w bezruchu. Może jedynie wyciągała się w stronę nieba, chcąc dosięgnąć jak najwięcej tego cudownego słońca, przechadzającego się teraz po ich kłosach, jak sam Pan Bóg w rajskim ogrodzie.

Przed pałacem rozpościerał się ogród.

Oczywiście, że był tajemniczy i zaczarowany. Gęste kolczaste zarośla bronią do niego wstępu, najeżone i gotowe ranić do krwi każdego, kto spróbuje naruszyć ich zwartą obronną strukturę. Jak udało mi się wejść do środka? Przedostać przez żywopłot z cierni? Nie jestem pewna… nie jestem pewna, czy kiedykolwiek byłam na zewnątrz…. 😉

             

I oczywiście, że spotkałam tez potwora! Złą pajęczycę, z niezliczoną ilością kończyn i długimi włosami, rozwiewanymi w szaleńczym pędzie po ofiarę. Jej tak samo piękne jak przerażające odnóża już po mnie sięgały. Uratowała mnie… lista zakupów, które musiałam zrobić w drodze powrotnej do domu 😉

             

Pomyślicie może: O! Tej to łatwo! Mieszka sobie nie wiadomo gdzie, to se może chodzić na takie romantyczne, poetyckie spacery kiedy chce! Mieszkam w Centrum. Pierwsze zdjęcie wykonałam 3 minuty od domu 😉

    

To Fotografka czy poetka w końcu?

Tyle jest tu poezji… Jeżeli już koniecznie musiałabym wybrać to jednak stanowczo – Fotografka 😀 Ale… (i już kiedyś o tym pisałam), jak mówił niezwykły krawiec z bajki „Ośla skórka” a ja uważam, że to 200% prawdy 😉 „Każdy mistrz jest poetą w swoim zawodzie”.

Ten spacer był jak modlitwa. Taka pełna wdzięczności i radości. Był jak podziękowanie za piękny bukiet kwiatów o poranku.

            

Tak widzę świat.

Powiecie może: O! Dzisiaj to było łatwo! Dzisiaj po prostu było pięknie!

Tak! To absolutna prawda. Dzisiaj było łatwo. Ale gdy jest inaczej, trudniej, to wcale nie jest to niemożliwe 😉