Rzecz się tyczy głównie mojego bycia na Instagramie, ale do wielu innych portali społecznościowych dałoby się go podpiąć. Jestem tam już od jakiegoś czasu i sposób funkcjonowania tam mocno mnie zaskakuje. Czasem wręcz do poziomu absurdu. Pozwólcie więc, że przedstawię Wam swoją utopię na ten temat.

#followme

Zawsze mi się wydawało, że to funkcjonuje na zasadzie realnych ludzkich preferencji co do obrazu i upodobań ewentualnie co do ludzi. Gdy w swojej podróży przez Insta natrafiałam na fajną fotę – po prostu ją lajkowałam. Ją – albo jej autora. I byłam przekonana, że to właśnie tak działa… Nic bardziej mylnego! 😀 Ale dopiero po jakimś czasie zauważyłam hasztagi typu „followme” czy „like4like” / „likezalike”. Jednocześnie też zaczęłam czuć się napastowana przez konta typu „promowanienainsta”, „instapromo” itp. I do tego oczywiście należy dodać wszystkie komentarze w stylu „świetne foto! zajrzyj do mnie!”. Nie przejęłabym się tym może jakoś szczególnie gdyby one lądowały pod faktycznie fajnymi fotami. Ale nawet mi zdarza się wrzucać jakieś foty od czapy, naprawdę bardzo NIE świetne. Najpierw się wkurzałam, ale potem zaczęłam się przyglądać temu zjawisku z pewną dozą fascynacji 😉

#instapromowanie

Dlaczego to zaczęło mnie tak śmieszyć? Bo zaczęłam widzieć, że spora część tzw. followersów to po prostu figury retoryczne, które pod każdym zdjęciem, na każdym profilu piszą mniej więcej to samo. Niby nic w tym złego, bo dzięki każdemu dodatkowemu komentarzowi Insta uznaje mojego posta za bardziej wartościowego i pokazuje go większej ilości osób. I wszystko byłoby super, gdyby nie to, że ludzie łażą po tym Insta wyłącznie w poszukiwaniu ludzi, którzy będą ich obserwowali. Obserwują wszystkich i każdego, licząc na to, że ci „wszyscy” będą również chcieli obserwować ich i dzięki temu ich konto będzie się lepiej promowało w społeczności.

Patrzę na Ciebie ale nie widzę.

Bardzo łatwo wyłowić takie profile spośród swoich obserwatorów. Wystarczy przez jakiś czas (krótszy lub dłuższy) nie być aktywnym na ich koncie: nie lajkować ich fotek, nie komentować, nie obserwować ich. Chwila moment wywalą Twoje konto z obserwowanych 😀 Żebyście nie myśleli, że ja tu teraz jakieś swoje żale czy pretensje z tego tytułu wylewam! 😀 Nie, nie… Ja się nawet cieszę, że oni się tak szybko ujawniają i znikają z mojej przestrzeni wirtualnej. Nie zależy mi na ilości. Chociaż może powinno. Ale… ale mam swoje marzenie na ten temat…

Idealny świat Instagrama

to taki, w którym wchodzisz na mój profil, widzisz fajne foty, uznajesz „o kurcze! jakie fajne foty!” albo „o! jaki spoko profil” i zostajesz na nim. A ja, widząc, że dodałeś/dodałaś mnie do obserwowanych, zaglądam do Ciebie z ciekawością. Zwykle po jakimś czasie, gdyż nie za często tam jestem. A Ty zostawiasz mi wolność wyboru: jeśli zobaczę u Ciebie jakąś treść dla mnie wartościową, to zostanę i również będę Cie podglądać w Twoim życiu. Albo nie zobaczę nic, co mnie zaciekawi lub zatrzyma i wtedy nie obrazisz się na mnie, że ja nie pałam szczególnym pożądaniem do przeglądania na swojej tablicy Twoich fotek. To może się kiedyś zmieni, ale teraz nie mam takiej potrzeby. Wybaczysz? Ha! I ja Tobie też wybaczam, że nie odwzajemniasz mojego „obserwowania” i „lajkowania” na Twoim koncie 😉 lubię Twoje zdjęcia, lubię je oglądać, podoba mi się ich estetyka albo treść, ciekawi mnie Twoja osoba, lubię czekać na Twoje nowe posty i nie mam pretensji o to, że to uczucie bez wzajemności! 🙂

Fałszywe społeczności

Nie są mi potrzebne. Owszem – to świetny sposób na promowanie konta, zwiększanie zasięgów itp. Ale wiesz co… marzy mi się, żeby obserwowali mnie ludzie, którzy jakoś mnie kupują z tym, co ja im tam prezentuję, z treściami, które im rozdaję, i rozumieją to, że sprzedaję im się w tym miejscu tak trochę za bezcen. Nie dlatego, że jestem kimś wyjątkowym. Ale dlatego, że jestem człowiekiem – osobą i mam dzięki temu wartość, według niektórych NIEZBYWALNĄ.

Zanim mnie polubisz

zastanów się, czy to jest na serio to coś, co chcesz, żeby pojawiało się w Twoich aktualnościach. Jeżeli nie, to nie dodawaj mnie do obserwowanych profili tylko dlatego, że chcesz, żebym ja zwróciła uwagę na Ciebie. To znaczy – możesz, tylko… u mnie jest kiepsko z wirtualną wdzięcznością. Wolę za to wirtualną uczciwość – dokładnie tak, jak w świecie realnym.

Pozdro! 😉

PS. Te foty tutaj są tu, bo po prostu je lubię 😉